Uwierzcie: kilka dni temu bardzo, bardzo się ucieszyłam, że mam celiakię i jestem na diecie bezglutenowej. Naprawdę… Otóż los ponownie zdarzył, że wraz z najstarszą siostrą wyjechałyśmy na cały dzień na Górny Śląsk (400 km w jedną stronę). Nauczona doświadczeniem, wieczorem przygotowałam sobie bezglutenowy prowiant na cały dzień. Warto było poświęcić na to trochę czasu, bo dieta bezglutenowa w podróży to nadal w Polsce wyzwanie. Chyba, że ma się swoje pudełeczka :). Gdy moja głodna siostra z burczeniem w brzuchu szukała w Katowicach parkingu, galerii i baru, a ja ze spokojem ducha wyjęłam swoje pudełka z jedzeniem. Czułam się niezależnie i komfortowo. W każdej chwili i o każdej porze mogłam zjeść miękkie, bezglutenowe kanapki, warzywa i paluszki rybne. Boska uczta! Przy okazji zapytam: jaki jest Wasz sprawdzony, bezglutenowy prowiant do pracy lub na całodzienną wycieczkę? Poniżej podsuwam moje propozycje na dietę bezglutenową w podroży.

Tylko 20 minut pracy

Często piszecie w listach, że sporym wyzwaniem jest dla Was przygotowanie bezglutenowego prowiantu na całodzienną podróż, wycieczkę lub do pracy. Nie jesteście pewni, jakie dania i przekąski sprawdzą się w podróży, jak je zabezpieczyć i przechowywać. Przyznam, że od wielu wielu lat podróżuję z bezglutenowym prowiantem, jestem aktywna zawodowo i rzadko przy tym głoduję. Bo dieta bezglutenowa w podróży to w sumie żaden wyczyn, pod warunkiem, że wcześniej przygotujemy prowiant tak, aby nie zaskoczył nas głód i brak restauracji z bezglutenowym jadłospisem. Na podróżowanie z dietą bezglutenową najlepiej przygotować menu z tego, co jest w lodówce i szafkach. Najlepiej niech będą to te same dania/produkty, które wzięlibyście w glutenową podróż (ale oczywiście w wersji bezglutenowej). Potrawy mają być proste, smaczne, świeże, zdrowe, łatwe do transportu i jedzenia w podróży. Pamiętajcie, że w pudełku z bezglutenowym prowiantem powinny znaleźć się produkty bogate w składniki odżywcze: białko, węglowodany, tłuszcze, witaminy. Jeśli bowiem zapakujecie tylko chleb bezglutenowy z masłem, porcję warzyw i owoców – to będziecie najzwyczajniej w świecie głodni. Gdy dojdziecie do wprawy, przygotowanie prowiantu nie powinno zabrać więcej, niż 15-20 minut. I zapewniam, że docenicie zalety poświęconego czasu.

Co przygotowałam do Katowic?

Do Katowic wyjeżdżałyśmy z siostrą samochodem koło godziny 6 rano. Dlatego już dzień wcześniej przygotowałam sobie bezglutenowy prowiant. Usmażyłam mrożone, bezglutenowe paluszki rybne, odsączyłam je, ostudziłam i zapakowałam do plastikowego pudełka. Pomidorki z działki umyłam, osuszyłam i również zapakowałam do pudełka. Oba pojemniki schowałam na noc do lodówki. Przygotowanie kanapek zostawiłam na rano.

Wybrałam miękki chleb bezglutenowy bez gumy guar – „Nasz ulubiony chleb bezglutenowy” z Balvitenu (pamiętacie, pisałam o nim pod koniec lipca). Zależało mi na pieczywie bezglutenowym, którego nie trzeba odparowywać. Na takim, które ma dobry skład (ten ma m. in. w składzie mąkę ryczaną ryżową i jaglaną), jest miękkie od razu po wyjęciu z opakowaniu i nie wysycha przez kilka, kilkanaście godzin w śniadaniówce. Ten chleb spełnił wszystkie moje oczekiwania. Rano, w dniu wyjazdu, zapakowałam wszystkie pudełeczka do zbiorczego, większego pudła, dorzuciłam tam jabłko, wodę mineralną i dwa wkłady chłodzące z zamrażarki. Byłam gotowa do drogi. Tak, dieta bezglutenowa w podróży to pewien wyczyn, ale tak naprawdę 20 minut pracy…

Dieta bezglutenowa w podróży dała mi niezależność

Do Katowic pojechałyśmy z siostrą z ważnych sprawach rodzinnych. Miałyśmy mało czasu i wiele trudnych zadań. Tym bardziej wiedziałam, że muszę przygotować bezglutenowy prowiant na cały dzień. A ponieważ często szykuję sobie jedzenie bezglutenowe na podróż, nie było to jakimś wielkim wyzwaniem. Przygotowałam sprawdzony od lat zestaw (przykłady obok w ramce). I kilkanaście godzin później bardzo wyraźnie przekonałam się, że dieta bezglutenowa w podróży jest zaletą, a nie przeszkodą.

Otóż jak wspomniałam, czas gonił nas niemiłosiernie. Na spokojne śniadanie lub obiad w restauracji nie było szans. Moja siostra, której żadna dieta nie zobowiązuje do szykowania prowiantu w podróż, nie wzięła ani jednej śniadaniówki (w przeciwieństwie do mnie: dieta bezglutenowa uczy, by zawsze mieć przy sobie jakieś jedzenie, bo nie wiesz, czy znajdziesz coś pożywnego w sklepie lub barze). W podróży nie chciała mnie objadać, była zatem zmuszona do kupowania mało zdrowych przekąsek na stacjach benzynowych. A gdy dopadł ją prawdziwy, popołudniowy głód, niemal na sygnale krążyłyśmy po Katowicach, by znaleźć galerię i jakiś bar z szybkim jedzeniem. Siostra poszła coś zamówić i zjeść, a ja, spacerując po chodniku i podziwiając miasto, zajadałam swój bezglutenowy prowiant. Bezglutenowe paluszki rybne straciły co prawda chrupkość, ale za to kanapki z Naszego ulubionego chleba bezglutenowego Balvitenu pozostały mięciutkie, aromatyczne i świeże. Nie jestem dziwakiem – ale naprawdę czułam się wolna i niezależna. Tym bardziej, gdy siostra wróciła z obiadu i narzekała, że nie był ani smaczny, ani tani, ani zdrowy…

Propozycja bezglutenowego prowiantu  do pracy lub na wycieczkę

Bezglutenowy prowiant do pracy lub na wycieczkę najlepiej zapakować do lodówki turystycznej samochodowej lub do zbiorczego, plastikowego pudełka z dodatkiem wkładów chłodzących z zamrażarki.

  • 2 kanapki z miękkiego bezglutenowego chleba (z szynką, serem, warzywami);
  • domowe nuggetsy bezglutenowe (w panierce lub bez) albo kawałek schabowego z obiadu lub bezglutenowe paluszki rybne – przygotowane dzień wcześniej lub wieczorem;
  • jajka ugotowane  na pół-twardo i obrane ze skorupek;
  • pudełeczko warzyw  np.: pomidorki koktajlowe, marchewka i papryka w słupkach, ogórek zielony lub kiszony;
  • owoce, np.: jabłko, banan, gruszka, pudełeczko borówek;
  • orzechy i owoce suszone bez śladowych ilości glutenu;
  • ulubiona woda lub termos z herbatą;
  • porcja ulubionej zupy w słoiczku (np. krupnik bezglutenowy) oraz łyżka i plastikowa miseczka do mikrofalówki;
  • bawełniana ściereczka lub chusteczki nawilżające;

Nie krępuj się poprosić o podgrzanie obiadu

Dieta bezglutenowa w podróży oznacza, że najlepiej być zdanym na własny prowiant. Oprócz wspomnianych wyżej propozycji dań, staram się zawsze mieć ze sobą słoiczek warzywno-mięsnej zupy bezglutenowej oraz – na wszelki wypadek – własną miseczkę i łyżkę. Jeśli podróż trwa jeden dzień – nie pasteryzuję jej. Gdy jest wiosna/lato, wlewam ją do słoiczka i studzę w lodówce. W samochodzie przewożę ją w torbie chłodniczej lub w lodówce turystycznej. W barach, restauracjach czy hotelach proszę kelnera o podgrzanie zupy, tłumacząc, że mam celiakię i muszę jeść własny prowiant. Jeszcze nie zdarzyło się, by ktoś odmówił pomocy. Zimą podróżowanie z dietą bezglutenową jest jeszcze prostsze – bo raczej nic się nie zepsuje przez kilka godzin w samochodzie. O tej porze roku zabieram najczęściej słoik  z gorącą zupą owiniętą w ręczniki – przez kilka godzin utrzymuje ciepłą lub letnią temperaturę. Gdy mam okazję, proszę w barze o podgrzanie zupy, a gdy brak mi na to czasu – zjadam jeszcze letnią zupę prosto ze słoiczka.

Zachęcam Was do jak najczęstszych, bezglutenowych podróży z własnym prowiantem: miękki chleb bezglutenowy, mięso lub jajka i warzywa. Gdy szykowanie bezglutenowego prowiantu przestanie mieć dla was tajemnice, przyjdzie moment, gdy naprawdę docenicie niezależność, jaką daje nasza dieta.

Drukuj

Podziel się tym wpisem ze znajomymi!