Doświadczenie dziennikarza śledczego przydaje się również w pracy blogera bezglutenowego :). Otóż od rodziców dzieci na diecie bezglutenowej dotarła do mnie wiadomość, że na stacjach Orlen można kupić gotowe, bezglutenowe kanapki. Pomyślałam: rewelacja, Orlen górą, to może i Mc Donald’s się przełamie i wprowadzi w Polsce hamburgery bezglutenowe? Gotowe kanapki bezglutenowe na stacjach benzynowych w Polsce to brzmi jak Ameryka! Ale zawodowa nieufność skierowała mnie do źródła. I równie szybko, jak się ucieszyłam, równie szybko zrzedła mi mina. Otóż Orlen oferuje jedynie zapiekanki o obniżonej zawartości glutenu, a nie bezglutenowe! Różnica to zasadnicza, ale widać nie jest czytelna dla wszystkich… Posłuchajcie.

Co znalazłam na Orlenie?

W ladzie, wśród innych pełnoglutenowych zapiekanek, leży sobie kanapka opisana jako zapiekanka o niskiej zawartości glutenu. Poprosiłam kierownika stacji o specyfikację produktu. Otóż zapiekanka składa się z pieczywa bezglutenowego, sera, pieczarek, cebuli i sosu pomidorowego. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest gluten-free, ale diabeł tkwi w szczegółach. Producent ostrzega bowiem, że zapiekanka MOŻE zawierać gluten, co wynika z pewnością ze wspólnej linii produkcyjnej. I w zasadzie ORLEN dobrze oznaczył to danie w swoim menu…

Zapiekanka o niskiej zawartości glutenu leży bowiem wśród kanapek glutenowych, jest podgrzewana w tym samym miejscu, przy użyciu tych samych narzędzi. Dlatego nie można jej nazwać kanapką bezglutenową. Z całą pewnością zawiera bowiem gluten, dlatego nie jest dozwolona w diecie osób chorych na celiakię. Po co więc Orlen zadał sobie trud wprowadzenia takiego dziwnego produktu? Pewnie kierował się zainteresowaniem klientów, którzy z różnych względów (moda, dieta bezglutenowa z wyboru) pytają o gotowe kanapki gluten-free na stacjach.  Gdzie więc tkwi problem?

Osoby z celiakią myślą, że to dla nich…..

Okazuje się, że oznaczenie o niskiej zawartości glutenu w produkcie nie jest czytelne dla wszystkich osób na diecie bezglutenowej oraz dla rodziców dzieci z celiakią….. Skąd o tym wiem? Bo otrzymałam niedawno z wielu źródeł kilka „radosnych doniesień” o bezglutenowych kanapkach na stacjach Orlen. Napisała do mnie w tej sprawie koleżanka z chorobą Duhringa (skórna postać celiakii), pisali rodzice dzieci z celiakią, którzy w podróży po kraju kupują maluchom takie jedzenie…. Jaka jest rada?

Edukacja i jeszcze raz edukacja. Trzeba na każdym kroku uświadamiać osoby na diecie bezglutenowej czy rodziców dzieci z celiakią, iż czujność i przenikliwość są nam potrzebne na każdym kroku. Nie należy „ślepo” ufać oznaczeniom, lecz wnikliwie sprawdzać etykiety.

We Włoszech         i w Anglii już są

Czy mamy w ogóle szansę, że kiedyś w Polsce na stacjach benzynowych czy lotniskach pojawią się PRAWDZIWE kanaki bezglutenowe? Chyba płonna to nadzieja… Ale dla przykładu: na stacjach benzynowych czy w sklepach Boots na lotniskach w Anglii taką kanapkę można kupić za 3,5 funta. Takie kanapki są też dostępne oczywiście we Włoszech (zdjęcie podesłała Agnieszka). Ponoć są smaczne, ale i tak nic nie zastąpi domowej kanapki bezglutenowej :). Choć jednocześnie rozumiem, że gotowce na stacjach dają sporo wygody w podróżach z dietą bezglutenową.  

Drukuj
Podziel się tym wpisem ze znajomymi!
    2018-09-17T12:36:01+00:0017 września 2018|