Szlag mnie trafia, gdy piekarz lub kucharz wciskają kity o „śladowych ilościach glutenu” w chlebku, ciasteczkach, w pierogach czy w sałatce. Bo kto widział na oczy „śladowe ilości glutenu”? Śladowe, czyli jakby ich nie było! One niby nie szkodzą, co? W ten oto sposób setki łatwowiernych osób z celiakią jedzą „śladowe ilości glutenu„, a tak naprawdę trują się dzięki oszustom i nieukom. Oto, co się działo na targach Smaki Regionów 2019 w Poznaniu…

Wypieki bezglutenowe z piekarni Ba-JA

Oto stoisko piekarni BA-JAze Śląska, która szczyci się razowym pieczywem na mące żytniej i graham, ale wcale to jej nie przeszkadza wypiekać „bezglutenowe ciasteczka” jaglane i gryczane. Na targach ci piekarze z 50-letnią tradycją sprzedawali zatem „bezglutenowe wypieki”, nie dość, że pieczone w zwykłej piekarni, to jeszcze ułożone luzem w koszu, wśród glutenowych ciastek i precli. Pełna profeska, proszę państwa, gratulacje! 

  • Te ciasteczka mogą zawierać śladowe ilości glutenu – wyjaśnił mi z rozbrajającą miną mąż właścicielki piekarni. – Na co dzień w naszej piekarni też je sprzedajemy.

Właścicielka piekarni ma tak „wielką” wiedzę o glutenie 🙁 , że również na łamach lokalnego portalu chwali się w wywiadzie o bezglutenowych ciasteczkach…. (patrz screen poniżej). Ufaj tu potem człowiekowi rzemieślnikowi z rodzinną tradycją… 

Dlatego pamiętajcie: wyroby bezglutenowe, zwłaszcza mączne, kupujcie tylko od specjalistycznych producentów bezglutenowych i tylko szczelnie pakowane, np. Putka Bez Glutenu, Balviten, Zdrowa Micha, Glutenex, SANO, BIO Piekarz, Pochleb itp. – nigdy w glutenowych piekarniach. Bo jeśli pieczywo czy ciastka z mąk bezglutenowych powstają tam, gdzie fruwa mąka pszenna czy żytnia, to zawierają dużo glutenu, a nie „śladowe ilości glutenu”).

Gryczane pierniczki z mąk bezglutenowych

A może macie ochotę na gryczane pierniczki z mąk bezglutenowych?Brzmi dobrze, prawda? Na pewno są zdrowe, a przecież mąka gryczana jest bardzo ważna w diecie bezglutenowej. A tu jest wyraźnie napisane, że pierniczki powstały z mąk bezglutenowych. Hm, są wypiekane w zwykłej piekarni glutenowej…. Zaraz zaraz, czy to oznacza, że one zawierają gluten?

  • Nie, tylko śladowe ilości – odpowiada mi z uśmiechem nowotomyski piekarz z prawie 100-letnią tradycją. Gdy widzi moją minę, dodaje pospiesznie: – Ale one nie są dla osób z celiakią, my zawsze o tym mówimy klientom.
  • A, śladowe ilości glutenu, to luzik, to nic nie znaczy… Kupię dla wnusia i poczęstuję go, jak do mnie przyjdzie – pomyśli niejedna troskliwa babcia czy ciocia. Nie wie, biedula, że uraczy malucha pierniczkami tak nafaszerowanymi glutenem, że konia by powaliło z nóg, a co dopiero dziecko z celiakią. 

Tak oto piekarnia Ba-JA publicznie chwali się „bezglutenowymi ciasteczkami”

Śladowe ilości glutenu – a co na to przepisy?

Zgodnie z obecnymi przepisami nie wolno używać zapisu „śladowe ilości glutenu” – bo to może wprowadzać w błąd osoby z celiakią i innymi chorobami glutenozależnymi. Bo „śladowe ilości” znaczy „niemal niewykrywalne” i komuś może wydawać się (i często się tak ludziom wydaje), że to tyle, co nic. Praktyka pokazuje, że takie „śladowe ilości glutenu” oznaczają często wynik dziesięciokrotnie (lub więcej) przekraczający poziom ustalony dla żywności bezglutenowej (20 ppm). Dlatego jeśli jesteście na ścisłej diecie bezglutenowej”, nigdy nie kupujcie czegoś, co może zawierać „śladowe ilości glutenu”.

Oficjalnie na temat oznaczania alergenów na etykietach wypowiedział się m. in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów:

„Niewłaściwe jest  używanie formułki „może zawierać śladowe ilości…”, która jest niejednoznaczna, bo przepisy nie definiują, co to znaczy śladowe ilości. Jeśli danego alergenu jest dużo, powinien się znaleźć w wykazie składników. Jeśli prawdopodobne jest zanieczyszczenie, producent nie musi o nim informować albo może użyć wyrażenia: „możliwa obecność…”, „może zawierać…” lub podobnego bez określenia „śladowe ilości”– czytam w notatce prasowej z 2018 r. Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. 

Etykiety z polskich półek – jeszcze ze śladowymi ilościami glutenu czy pszenicy….

W Polsce przepisy sobie, a życie sobie. W sklepach wciąż można znaleźć etykiety ze „śladowymi ilościami glutenu”, ale na szczęście sieci handlowe skutecznie edukują producentów w tym temacie. Jednakże lokalny piekarz nadal sprzedaje „wypieki bezglutenowe”, a pani w pierogarni ulepi „bezglutenowe pierogi” jedynie ze „śladowymi ilościami glutenu”… – w halach produkcyjnych, w których mąka utrzymuje się przez całą dobę w powietrzu, piecu, szafkach, garnkach, naczyniach, stolnicach i wałkach…. W takich sytuacjach należy zawsze reagować i np. powiadamiać lokalny Sanepid. Bo określenie „śladowe ilości glutenu” w przepisach już nie istnieje.

Drukuj
Podziel się tym wpisem ze znajomymi!