W wieku 73 lat mój Tata dowiedział się, że ma celiakię i musi przejść na dietę bezglutenową. Pozytywnie podszedł do tematu i z dnia na dzień zaczął testować nowe jedzenie. Najtrudniej jest z pieczywem, bo jak po tylu latach zapomnieć o pszennym chlebku? Jest tylko jedna rada: trzeba wypróbować różne chleby różnych producentów, by znaleźć swoje smaki. Testy zaczęliśmy od świeżych wypieków z piekarni Putka Bez Glutenu. Wczoraj zawiozłam Tacie karton różności i teraz czekam na jego opinie. Śledź na bieżąco te relacje, okażą się cenne, jeśli stawiasz pierwsze kroki w diecie bezglutenowej. 

Pierwsze zamówienie – po jednym produkcie na próbę

Mój Tata jest emerytem i od trzech lat, od śmierci Mamy, mieszka sam. Jest osobą szczupłą i nie ma wielkiego apetytu (choć uwielbia słodkości, tak jak jego córka i wnuczka na diecie bezglutenowej). Dziennie zjada średnio 100 g chleba, co wzięłam pod uwagę, robiąc zamówienie w sklepie internetowym Putka Bez Glutenu. Wypieki z tej piekarni należą do kategorii świeżych, mają około 4-7 dni przydatności do spożycia. Nie mogą więc leżeć tygodniami w spiżarce, za to można je mrozić. No, ale mój Tata, zapalony działkowiec, ma zamrażarkę pełną warzyw i owoców…. Dlatego na początek, by w ogóle zaznajomił się z tą piekarnią, zamówiłam po jednej paczce każdego chleba i bułek oraz coś słodkiego. Zamówienie złożyłam i opłaciłam w czwartek koło południa, a już w piątek rano kurier przywiózł paczkę (dostawa była gratis, a w prezencie – muffinka z morelami).

Świeże pieczywo – do zjedzenia w ciągu paru dni

Wieczorem, jeszcze przed kolacją, zawiozłam Tacie bezglutenowe wypieki z Putki. Obejrzeliśmy wszystkie produkty, o każdym opowiedziałam Tacie po kilka zdań. Wytłumaczyłam, że te chleby, drożdżówki i bułki, w odróżnieniu od pieczywa bezglutenowego z marketu, nie mogą leżeć tygodniami w spiżarce i trzeba zjeść – jak wskazywały daty – do 9 i 10 września. Uzgodniliśmy, że aż do 8 września Tata nie będzie niczego mroził. Jeśli tego dnia okaże się, że czegoś nie zdąży zjeść przed upływem terminu, to wtedy skorzysta z zamrażarki. Wiele jednak wskazuje na to, że nie będzie to potrzebne. 

Chleby i bułki z Putki Bez Glutenu zachowują miękkość, świeżość, smak i zapach do końca terminu. Uznałam zatem, że lepiej, by Tata przez najbliższe dni cieszył się świeżym pieczywem, mrożone zostawiając na czarną godzinę. 

Do lodówki schowaliśmy jedynie tartę bezglutenową z owocami i galaretką. Wytłumaczyłam też Tacie, by chleb po otwarciu przechowywał w chlebaku, już bez folii, ale owinięty w lnianą ściereczkę. Wtedy zachowa świeżość i miękkość. 

Pieczywo z ziarnami – nie dla każdego seniora

Tata ma szansę zjeść wszystkie zamówione produkty do 10 września, tym bardziej, że oddał mi dwa chleby: owsiany i witalny. Zawierają bowiem dużo ziaren, a dla seniora z protezą nie jest to dobry pokarm 😍 Owszem, ziarenka regulują rytm wypróżnień – a to ważne dla seniora na diecie bezglutenowej. Osoby z protezami wiedzą jednak, że ziarenka sprawiają zbyt wiele kłopotu. Mój Tata nie jest wybredny, w razie potrzeby wykruszy ziarenka z powierzchni bułek hamburgerowych czy wieloziarnistych, ale w chlebie pełnym nasion byłoby to niemożliwe.

Zatem dwa chleby przywiozłam do domu i oczywiście nie zmarnowały się. Akurat u Antka spał kumpel, więc zrobiłam im kolację: każdy zjadł po dwie kromki, a pozostałe dwie machnęli na śniadanie.

Jeszcze słowo o protezie, tak przy okazji. Mój Tata musiał mieć protezę już około 45. roku życia, podobnie jak jego siostra i rodzice. Najprawdopodobniej słabe zęby w całej rodzinie były jednym z objawów celiakii u dorosłych, ale kto o tym wiedział po II wojnie światowej albo ćwierć wieku temu?

Emeryt z celiakią naprawdę da sobie radę z dietą bezglutenową

Jestem z Taty bardzo dumna, przede wszystkim z jego pozytywnego podejścia do diety bezglutenowej. Tata przeszedł na dietę na początku sierpnia br., tuż przed moimi wakacjami. Moje siostry zabrały do siebie całą glutenową zawartość kuchennych szafek, a ja wyposażyłam je w produkty bezglutenowe: płatki owsiane, kasze, przyprawy, makarony, płatki kukurydziane, musli, bułkę tartą, ciastka, chleby i bułki o długim terminie przydatności. Zawiozłam też Tacie mały piekarnik i wytłumaczyłam, by przez 5 minut odpiekał każdą bułkę. Podpowiedziałam też, że w piecyku może sobie robić grzaneczki suche lub z masłem. W Lidlu pokazałam Tacie bezglutenowe wędliny, bakalie, lody i przetwory i pojechałam na wakacje. 

Gdy wróciłam, Tata był już oswojony z dietą. Zapisywał na kartce, które produkty mu smakowały, a które niezbyt. Okazało się również, że w piecyku podpiekał sobie pojedyncze kromki chleba, ale w taki sposób, by były mięciutkie, a nie zgrzankowane. I jak tu nie być dumną z 73-letniego Taty, który jeszcze trzy lata temu spędzał w kuchni zaledwie kilka minut dziennie?