Dzieci chore na celiakię lub będące na diecie bezglutenowej z innych przyczyn, często mają trudności z akceptacją nowego sposobu żywienia i  związanych z tym ograniczeń. Dlatego tak ważne jest, by otrzymały wsparcie, a przede wszystkim wiedzę na temat diety bezglutenowej. Właśnie kilka dni temu 40-osobowa grupa uczestników Magicznych kolonii z Bezglutenową Mamą we Wieleniu uczestniczyła w warsztatach o diecie bezglutenowej. Były zajęcia teoretyczne i praktyczne, sporo zabawy, śmiechu oraz degustacji, m. in. chrupek bezglutenowych Tygrysków.

Warsztaty o diecie bezglutenowej – akceptacja i wsparcie

Dlaczego dzieciom z celiakią i na diecie bezglutenowej potrzebna jest edukacja w tym temacie? Bo celiakia jest na całe życie – nie da się z niej wyleczyć. To oznacza, że osoba chora na celiakię już przez całe życie musi stosować dobrze zbilansowaną dietę bezglutenową. Warto więc mieć wiedzę na ten temat – bo nie zawsze w pobliżu będzie mama, tata lub babcia, którzy ugotują obiad i zrobią zakupy. Gluten szkodzi również w innych chorobach – czasem najmniejszy okruszek glutenowego chleba potrafi wywołać przykre dolegliwości. Im szybciej więc dziecko pozna tajniki diety bezglutenowej i bezglutenowych zakupów, zasady przygotowywania posiłków w domu i na wyjazdach – tym szybciej zaakceptuje i utrzyma nowy sposób żywienia. Właśnie dlatego warsztaty o diecie bezglutenowej dla dzieci są nieodłącznym punktem programu kolonii z Bezglutenową Mamą. Te zajęcia prowadzi Bezglutenowa Mama – osoba będąca na diecie bezglutenowej od 1979 r.

Dieta: lekarstwo czy przekleństwo?

Uczestnicy warsztatów o diecie bezglutenowej podczas tegorocznych kolonii we Wieleniu otrzymali ważną informację: że dieta bezglutenowa jest dla nich lekarstwem. Bo gdy odstawili gluten, zniknęły przykre dolegliwości:

  • Gdy jadłem gluten, ciągle bolał mnie brzuch – mówił Błażej z Wielkopolski.
  • Dużo spałam i ciągle byłam zmęczona – relacjonowała Julia z Górnego Śląska.
  • Mnie ciągle bolała głowa  i wymiotowałam – opowiadała Maja z Małopolski.

Dzieci opowiadały też o kłopotach z wypróżnieniem (zaparcia, biegunki), o ciągłym zmęczeniu i trudnościach z nauką, o niskim wzroście i częstych pobytach w szpitalach. Przez celiakię sporo przeszły w swoim krótkim życiu. Na warsztatach o diecie bezglutenowej otrzymały więc wyraźny przekaz: choć dieta oznacza sporo zmian w życiu, jest dobrodziejstwem – bo nas leczy.

  • Każda dieta jest świadomym odstawieniem produktów, które nam szkodzą. Jest okazją do poznania nowych smaków i produktów: amarantusa, kasztanów, focacci, hummusu  – wymieniała Bezglutenowa Mama na warsztatach. –  I jest szansą na długie, zdrowe życie.

Co to jest „dieta bezglutenowa”?

Uczestnicy warsztatów dowiedzieli się, że dieta bezglutenowa polega na wykluczeniu z menu produktów z zawartością pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa.

  • Te zboża są obecne między innymi w zwykłym pieczywie, w kiełbasie i szynce, w lodach, ciastkach i tysiącu innych produktów – wyjaśniała Bezglutenowa Mama.

Co więc jeść na diecie bezglutenowej? Dzieci znały odpowiedź: jadają wszystko to, co rówieśnicy i rodzice, ale są to produkty przygotowane z nieco innych składników – właśnie bez glutenu. Jadają więc kotlety schabowe i mielone, chleb, bułki, paluszki, ciasteczka, ryby, warzywa, owoce, pizzę, lody, hamburgera, pierogi, hot-dogi, pity, wrapy…. Niemal wszystko.

  • Moja mama piecze ciasteczka bezglutenowe dla mojej całej klasy i wszyscy mówią, że smakują jak glutenowe – niemal wszystkie dzieci biorące udział w warsztatach o diecie bezglutenowej potwierdziły, że bezglutenowe produkty i dania nie są gorsze w smaku czy wyglądzie od glutenowych.

Gdzie robić bezglutenowe zakupy?

Dzieci i młodzież biorący udział w kolonijnych warsztatach o diecie bezglutenowej miały sporo wiedzy o miejscach, w których można kupić bezglutenowe produkty: na stacji benzynowej, w markecie, w osiedlowym sklepie, w sklepiku szkolnym, na dworcu kolejowym czy na lotnisku. Dzieci wymieniały się nazwami produktów i opowiadały o tym, jak same robią zakupy. Mówili, że kupują np. chrupki kukurydziane wyraźnie oznaczone jako „produkt bezglutenowy”, ale również batony Snickers czy cukierki i lizaki Nimm2. Wiedzieli oczywiście, że bezglutenowa jest również woda mineralna, soki owocowe 100%, wszystkie warzywa i owoce. Była to bezcenne lekcja, bo prowadzona przez dzieci dla dzieci…. Jestem pewna, że uczestnicy warsztatów dobrze zapamiętali przykłady podawane przez koleżanki i kolegów:

  • Zawsze kupowałem wafle ryżowe Good Food z przekreślonym kłosem – opowiadał jeden z chłopców. – Myślałem, że wszystkie wafle tej firmy są bezglutenowe. Raz kupiłem nowy smak: wafle wieloziarniste.  Na szczęście mama przeczytała etykietę i okazało się, że akurat ten smak może zawierać gluten. Jak dobrze, że ich nie zjadłem…
  • A ja raz kupiłam czekoladę Goplany i dopiero w domu zauważyłam, że nie jest bezglutenowa – opowiadała nastolatka ze starszej grupy.

W ten sposób płynnie przeszliśmy do zagadnienia o czytaniu etykiet. Dzieci poznały sposoby oznaczania alergenów na etykietach i same oceniały, czy produkty pokazane na slajdach są bezpieczne w diecie bezglutenowej.

Są również inne alergeny

Uczestnicy naszego bezglutenowego obozu zajmowali w stołówce ściśle określone miejsca – dotyczyło to szczególnie dzieci na diecie bezglutenowej, dodatkowo uczulone na mleko, jajko, soję, marchew, orzechy, pomidora, kapustę czy jabłko. Na warsztatach o diecie bezglutenowej opowiedzieliśmy trochę więcej na ten temat.

  • Niektórym dzieciom i dorosłym oprócz glutenu szkodzą również jajka, mleko i inne produkty – wyjaśniała Bezglutenowa Mama. – W takiej diecie wyklucza się więc te alergeny, co oczywiście nie oznacza gorszego smaku posiłków.

Był to wstęp do zagadnienia o częstowaniu się różnymi przekąskami. Dzieci dowiedziały się, że nie należy namawiać kolegi do zjedzenia chrupek zawierających mleko czy do skosztowania ciastek z kakao czy jajkiem. Była też mowa o tym, że nie wolno podjadać nawet odrobiny produktów z glutenem. Poruszyliśmy również temat bezpiecznego zachowania w stołówce, w sklepie czy na szkolnym ognisku, na którym wszyscy smażą glutenowe kiełbaski czy chleb.

Jak w praktyce rozpoznać produkty bezglutenowe od glutenowych?

Ważnym punktem warsztatów o diecie bezglutenowej były zajęcia praktyczne. Dzieci, podzielone na kilkuosobowe zespoły, wybierały z dziesiątek przygotowanych etykiet: produkty bezpieczne w diecie bezglutenowej, ryzykowne i zabronione. Dzieci przyklejały etykiety na kartki, które potem trafiły na wystawę. Najstarsza grupa nastolatek i nastolatków miała najtrudniejsze zadanie: otrzymali zestaw etykiet zapisanych najdrobniejszą czcionką. Mieli wybrać produkty bezwzględnie zabronione w naszej diecie.  I świetnie poradzili sobie z zadaniem. W nagrodę wszyscy uczestnicy warsztatów o diecie bezglutenowej otrzymali kukurydziane chrupki bezglutenowe Tygryski: smakowe lub z kaszą jaglaną.

Tacy sami, choć inni

W Magicznych koloniach z Bezglutenową Mamą we Wieleniu 2017 brały udział dzieci i młodzież od wielu lat będący na diecie bezglutenowej, jak i dzieci niedawno zdiagnozowane. Jedni i drudzy mieli sporo wiedzy o diecie, o produktach dozwolonych i zabronionych. Na warsztatach jednak uzyskali sporo nowych informacji, mogli szczerze porozmawiać o swoich wątpliwościach, opowiedzieć swoje historie i doświadczenia z przedszkola, szkoły czy z wycieczek. Na warsztatach powstała więc swego rodzaju grupa wsparcia, która jeszcze bardziej zjednoczyła naszych kolonistów. Dla wszystkich Bezglutenowa Mama miała ważne przesłanie:

  • Każdy człowiek jest inny. Jedni mają oczy niebieskie, inni zielony. Jedni lubią pływać, inni jeździć monocyklem. Jedni jedzą posiłki z glutenem, inni bez glutenu. Ale niezależnie od tych odmienności, wszyscy lubimy śmiać się, bawić, przeżywać przygody, spotykać z przyjaciółmi, jeść różne pyszności. Kolor oczu, włosów czy dieta naprawdę nas nie różnią. Jesteśmy tacy sami, choć inni.

Galeria zdjęć z warsztatów o diecie bezglutenowej

Drukuj

Podziel się tym wpisem ze znajomymi!