Dziś na śniadanie w Willi Wzgórze Poręba dzieci zajadały się świeżo upieczonymi, bezglutenowymi  bułeczkami z przepisu Bezglutenowej Mamy. Rumiane, doskonale wyrośnięte, puszyste  – nic dziwnego, że zniknęły z bufetu jako pierwsze.

Sekret tkwi w długim czasie wyrastania ciasta, a potem bułeczek. Dlatego zachęcam: jeśli  dacie sobie ten czas, efekt będzie olśniewający, a bezglutenowe dzieci nabiorą apetytu.

 

 

bulki Schar skladnikiSkładniki: (*)

– 250 gram mieszanki Schara Mix B;

-pół łyżeczki soli;

-łyżeczka cukru;

– 10 gram świeżych drożdży (lub 4 g suszonych);

– 200 ml letniej wody;

– 2 łyżki oleju;

– odrobina mleka lub jajka do posmarowania bułek (opcjonalnie);

– do ozdoby: mak, czarnuszka, sezam lub siemię;

 

bulki Schar (3)Drożdże wymieszałam z łyżką mąki, łyżeczką cukru i paroma łyżkami wody. Zostawiłam rozczyn na 5-10 minut, by spulchnił się (gdy używamy suszonych drożdży, wsypujemy je bezpośrednio do mąki). Wymieszałam mąkę z solą, dodałam rozczyn i stopniowo wlewałam wodę – mieszając ręką ciasto. Na koniec dodałam 2 łyżki oleju i ponownie wymieszałam. Ciasto zostawiłam na 1 godzinę do wyrośnięcia.

 

buly AlinyZ ciasta uformowałam 8 bułeczek, ułożyłam je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, przykryłam je folią i zostawiłam ponownie na godzinę do wyrośnięcia. Piekarnik nastawiłam na 180 stopni C.

Wyrośnięte bułki posmarowałam rozkłóconym jajkiem (opcjonalnie, może być sama woda lub olej), posypałam ziarnami, nacięłam lekko nożem i wstawiłam do piekarnika na 30 minut.

 

Ledwie ostygły, zatopiliśmy w nich zęby. Tak, to było to, co dawniej. Ten sam smak… Puszyste, z chrupiącą skórką, a mięciutkie w środku. Połowa bułek została dla dzieci na śniadanie, połowa trafiła od razu do zamrażarki. Co rano będę odpiekać Zosi: jedną na domowe śniadanie, drugą na szkolne.

 

 

Drukuj
Podziel się tym wpisem ze znajomymi!
    2018-01-11T22:05:11+00:0022 stycznia 2016|

    14 komentarzy

    1. dota 23 stycznia 2014 w 11:48 - Odpowiedz

      Dziękuję za przepis 🙂 miałam nadzieję że może tym razem mi wypali, ale to chyba mnie prześladuje… nie wiem dlaczego, ale moje bułki zazwyczaj nie wyrastają tak ładnie jak twoje, a korzystam z tej samej mąki. Gdzie może być błąd? Pozdrawiam i dziękuje 😉

      • Marta Bezglutenowa Mama 23 stycznia 2014 w 21:47 - Odpowiedz

        Spokojnie, bułki to ciężki kawałek chleba 😉 Jak podpowiedział mi bezglutenowy kolega, sekret tkwi w wodzie. Zazwyczaj trzeba jej dać nieco więcej, niż w przepisie, by masa łatwo się wyrabiała w rękach w odpowiedni kształt. Trzeba trochę eksperymentować, dolewać „na oko”, by uzyskać dobrą konsystencję. Ciasto nie może być twarde, ani też lejące, by bułka rozpływała się nie blaszce. Czasem zawinią drożdże – gdy są zbyt suche lub zimne. Nie zniechęcaj się, pech w końcu mija… Powodzenia, w razie czego pisz, będziemy razem zastanawiać się, w czym tkwi problem.

    2. Agnieszka 23 stycznia 2016 w 17:00 - Odpowiedz

      Mi też wyszły takie sobie. Zjadliwe są chociaż 🙂 ale nie wyrośnięte.
      Ale robiłam na suchych drożdżach i miałam inną mąkę.

      • admin 24 stycznia 2016 w 00:01 - Odpowiedz

        A jakiej mąki użyłaś? Rodzaj drożdży nie ma raczej znaczenia. Wyrosły Ci bułki przed wstawieniem do pieca?

    3. Marta 23 stycznia 2016 w 21:01 - Odpowiedz

      Mnie wyszły wspaniałe! Dziękuje za przepis! W końcu bułki zasmakowały moim córkom. Chciałam zapytać, jak odgrzewa Pani zamrożone bułki córeczce? W piekarniku czy na tosterze? A jezeli w piekarniku, to w jakiej temperaturze? Pozdrawiam i dziekuję!

      • admin 24 stycznia 2016 w 00:02 - Odpowiedz

        Wstawiam zamrożone na 200 stopni na parę minut – zazwyczaj na oko, po prostu kontroluję wykałaczką, czy są rozmrożone i zbytnio nie spieczone. Można też je wyjąć z 2-3 godziny przed śniadaniem.

    4. Marta 24 stycznia 2016 w 00:31 - Odpowiedz

      Jutro spróbuje odmrozić je w piekarniku!Dobrze,ze jest Pani blog!Bardzo pomocny,zwłaszcza dla osób, które zaczynaja „przygodę” z dieta bezglutenowa!p

      • Bezglutenowa Mama 24 stycznia 2016 w 10:39 - Odpowiedz

        Każdy kiedyś zaczynał, a i tak nauka trwa całe lata 🙂 Powodzenia 🙂

    5. Gosia 24 stycznia 2016 w 12:22