Trzecie sanatorium, w jakim udało nam się spędzić rodzinne, bezglutenowe wakacje w ramach NFZ, mieściło się się w Długopolu Zdrój. To urocze miejsce, które polecam każdemu celiakowi i nie tylko. Świetna baza wypadkowa w Kotlinę Kłodzką, muzeum dzikiej przyrody, oaza spokoju. Sanatorium jest dla dorosłych cierpiących m. in. na schorzenia układu pokarmowego, ale można tam dokupić miejsce dla dzieci i współmałżonka. I, co ważne, jest dość przyjazne celiakom! 

Polecam też inne wpisy o diecie bezglutenowej w sanatorium – KLIKNIJ.

 

 

 

Glutenex goracy kubekLatem  2013 r. kuracjuszami w sanatorium byliśmy Daniel i ja (nie z powodu celiakii, ale innych schorzeń układu pokarmowego). Kierownictwo ośrodka zgodziło się, abyśmy dokupili noclegi i wyżywienie dla dzieci.

W sumie za trzytygodniowy pobyt całej rodziny w górach, wraz z opłatą klimatyczną, zapłaciliśmy około 2,5 tys. zł. Zaoferowano nam dwupokojowy apartament z łazienką i balkonem.

 

 

 

Poznan spotkanie bezglut czerwiec 2014 (9)Miesiąc przed wyjazdem rozmawiałam telefonicznie z dietetyczką. Byłam mile zaskoczona, bo dobrze orientowała się w diecie bezglutenowej. Niestety, jak we wszystkich dotychczas znanych mi sanatoriach, nie była w stanie zaoferować bezglutenowych szynek czy kiełbas. Oczywiście proponowała pieczenie schabu na obkład do chleba. Ale, ku mojemu zaskoczeniu, zaproponowała pieczenie domowego chleba bezglutenowego – bez skrobi pszennej!

 

 

 

chleb zakwas amarantusowy (5)W dniu pani przyjazdu będzie czekał świeży chlebek upieczony w naszej kuchni. Pokażemy pani mąkę i sama pani oceni, czy ta jest dobra – usłyszałam w słuchawce i omal nie spadłam z krzesła. Tym bardziej, że do diety nie trzeba robić żadnej dopłaty!  Umówiłyśmy się, że dostanę do pokoju dużą lodówkę i przywiozę swoje wędliny, konserwy, makaron, keczup, dżem i wszelkie ulubione dodatki.

 

 

 

salatka bob pomidor (1)W zamian miałyśmy dostawać z Zosią więcej mięsa i warzyw. Jak się umówiłyśmy, tak było. Do Długopola zabrałam ulubioną salami bezglutenową z Żywca, trochę wędlin i przekąsek. W Biedronce i Netto dokupiłam parówki, kabanosy Konspolu, białą Drobimexu, wafle ryżowe. Na miejscu czekała na nas niespodzianka: pachnący, mięciutki bezglutenowy chleb upieczony z mąki Schara. Spodziewalibyście się tego w sanatorium w ramach NFZ?

 

 

Spotkałam się następnego osobiście z dietetyczką. Zaniosłam jej poradnik o celiakii Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. Uzgodniłyśmy, a ona zapisała, jakich produktów ma nam nie podawać. Jako zakazane zapisała m. in.: płatki kukurydziane, bułkę tartą, kasze (bo nie wierzyłam, że ktoś w kuchni będzie miał czas na przebieranie kaszy gryczanej lub jaglanej), jogurty owocowe, kisiele i galaretki, sery topione. Umówiłyśmy się za to na zwykły biały ser, na ryż i ziemniaki, jajka, jogurty naturalne, na mięso gotowane lub pieczone, na ryby, na mnóstwo warzyw.

Proszę nam podawać dania najprostsze, ale na pewno bezglutenowe, zamiast wymyślne, za to ryzykowne – poprosiłam.

Każdego dnia na stołówkę (na śniadanie i kolację) zabierałam z naszej pokojowej lodówki wędlinę i keczup (dla Antka), dżem. Na stole czekał na nas pachnący chlebek bezglutenowy (po jednym dniu panie kelnerki już wiedziały, by do koszyczka z bezglutenowym chlebem nie wkładać glutenowego chleba dla Daniela :)). Obiady były bardzo smakowite (pomijając zupy, które zazwyczaj były kartoflane). Kuchnia naprawdę rozpieszczała mnie i Zosię.

Wpadka zdarzyła się tylko raz i wytropiła ją Zosia. Otóż na kolację podano sałatkę warzywną. Każdy dostał swoja porcję w miseczce. Zosia nagle zawołała:

Mamo, w tej sałatce jest kiełbasa! Czy oni mają tam bezglutenową kiełbasę? – wykrzyknęła.

Szybka interwencja u pań kelnerek przyniosła odpowiedź: kuchnia pomyłkowo wydała nam sałatkę z kiełbasą, choć pani dietetyczka wyraźnie zaleciła, by dla nas przygotować sałatkę w wersji wegetariańskiej.

Uff, dzięki czujności Zosi uniknęłyśmy zatrucia glutenem :). A na koniec turnusu wycałowałyśmy panią dietetyczkę za duże porcje mięsa, ryb i warzyw, za pachnący chlebek i za wielkie starania o zapewnienie nam jak najciekawszej diety.

 

Czy W Długopolu Zdrój sanatorium było bezglutenowe? Pytanie jest trudne.  Z pewnością było najbardziej przychylne osobom z celiakią. Ale na pewno nie polecam, by jechać tam w ciemno, bez uzgodnień z dietetyczką (nie wiadomo też, czy nie było zmian kadrowych). Nie jest tak, że celiak pojedzie, pewien że dzięki wpisowi w karcie będzie karmiony bezglutenowo. O nie, tak dobrze to w Polsce nie ma i długo nie będzie.

Mimo wszystko osoba na diecie bezglutenowej musi tam zachować czujność: nie dostanie bezglutenowego keczupu, dżemu, kiełbasy, kisielu czy ciasta. Ale dzięki części własnego prowiantu oraz przychylności i życzliwości kucharek i kelnerek, pobyt na stołówce będzie należał do bezpiecznych i przyjemnych. A co najważniejsze: ma tam szansę na świeży, pachnący, bezglutenowy chleb :). Pycha :).

 

 

 

Drukuj
Podziel się tym wpisem ze znajomymi!
    2018-03-23T20:35:18+00:003 lipca 2014|