Blisko mojego domu jest sklep mięsno-wędliniarski, oferujący całkiem fajne bezglutenowe wędliny. Są tam m. in. produkty firmy Balcerzak z międzynarodowym przekreślonym kłosem, bezglutenowe szynki i kiełbaski z Prosiaczka (o doskonałym składzie). Cóż z tego, skoro te bezglutenowe wędliny leżą na stosie pasztetowych, baleronów, pieczeni rzymskich i kaszanek? Ale właściciel sklepu pozostaje głuchy na prośby.
Mowa o sklepie Żubr w dyskoncie Netto w Lesznie. Do niedawna, gdy pracowała tam mama bezglutenowego dziecka, bezglutenowe wędliny były umieszczone w osobnym koszyczku i nie miały styczności z glutenowymi wyrobami. Osobiście prosiłam o to zielonogórską firmę prowadzącą sklep. Owszem, przez krótki czas mieliśmy do dyspozycji bezglutenowy koszyczek wędlin. Ale luksus szybko minął i od dawna bezglutenowe wędliny znów leżą wśród glutenu.
Bezglutenową szynkę czy polędwicę mogę tam obecnie kupić tylko wówczas, gdy ekspedientka zgodzi się otworzyć zafoliowaną szynkę i ukroić kawał wędliny (czystym nożem, na czystej ladzie, a nie np. ubrudzonej pasztetem czy kaszanką). Przyznam, że taka porcja szynki nie jest tania – kosztuje około 20 zł. Tanie nie są również kiełbaski dziadkowe bezglutenowe – ale mogę je kupić tylko wówczas, gdy ekspedientka ma w magazynie zamkniętą hermetycznie paczkę.
Niestety, właścicielowi sklepu chyba nie zależy na klientach i na zarobku. Ekspedientki tłumaczą, że mają odgórnie narzucone miejsce ułożenia poszczególnych wędlin i nie mogą samodzielnie ich przekładać, np. pod kątem bezglutenowości. W praktyce od paru dni nie mogę tam kupić żadnych bezglutenowych wędlin, mimo że lodówka jest ich pełna. Powód? W chłodni sklepowej nie ma żadnej nienapoczętej paczki szynki, polędwicy czy kiełbasek. Wszystko (bez worków) leży w stosie glutenowych szynek i kiełbas.
A przecież wydzielenie kawałka lady nie jest wcale trudne. Tym bardziej irytuje mnie polityka niektórych sklepów. I mam obecnie kłopot z dobrymi gatunkowo wędlinami, gdyż zlikwidowany został sklep mięsny na ul. Wolności w Lesznie – specjalizujący się właśnie w bezglutenowych, dobrych produktach wędliniarskich.
Ktoś nieobeznany w temacie powie, że wariujemy z tą bezglutenowością. Niech więc sobie wyobrazi, że codziennie kupuję szynkę i kiełbasy zanieczyszczone glutenem i codziennie je serwuję dzieciom i sobie, co w konsekwencji doprowadza do uszkodzenia jelit.
KOMENTARZE