Od ponad 20 lat jestem dziennikarką, ale coraz częściej występuję po drugiej stronie. Tym razem o diecie bezglutenowej opowiedziałam w wywiadzie dla Gazety Lubuskiej. Opowiedziałam o mitach dotyczących diety, o bezpiecznych zakupach i pułapkach czyhających w piekarniach czy sklepach.

GAZETA LUBUSKA: Coraz więcej osób stosuje różne diety. Białkowe, proteinowe… Jak przejść na dietę bezglutenową? Czy można to zrobić samodzielnie, bez konsultacji z dietetykiem lub lekarzem? I oczywiście – czy może  z niej skorzystać każdy?

BEZGLUTENOWA MAMA: Dieta bezglutenowa jest dietą leczniczą w celiakii czy alergii. Nie należy jej traktować jako kolejnej diety-cud i wprowadzać bez wskazań lekarza czy dietetyka. Spotykam osoby, które dietą bezglutenową próbują leczyć chory kręgosłup lub bóle stawów. To błędne postępowanie. Bo choć celiakia ma wiele twarzy i może dawać objawy ze strony różnych narządów wewnętrznych, to diagnozę powinien postawić lekarz, na podstawie specjalistycznych badań.

Zdecydowanie odradzam samodzielne przechodzenie na dietę bezglutenową. Szczególnie niewskazane jest to u dzieci. Jeśli bowiem wprowadzimy  im dietę bezglutenową bez wcześniejszych badań, na pełną diagnostykę będziemy musieli poczekać do 18. roku życia dziecka.

GAZETA LUBUSKA: Dlaczego jest to tak istotne jest wykonanie wcześniejszych badań?

BEZGLUTENOWA MAMA: Osoby, które pochopnie podejmują decyzję o odstawieniu glutenu powinny znać kilka faktów. Otóż dieta oparta na przetworzonych  produktach bezglutenowych dostępnych w sklepach jest uboższa w składniki odżywcze czy mineralne, zawiera natomiast więcej tłuszczu, cukru czy soli. Stosując taką dietę bezglutenową, bez zbilansowania czy bez konsultacji z dietetykiem, można doprowadzić do niedoborów pokarmowych w organizmie (np. niedobory witamin z grupy B czy żelaza). Poza tym osoba, która samodzielnie przejdzie na dietę bezglutenową, może pozostać nieświadoma obecności poważnej choroby. Tym samym nie będzie wykonywać badań profilaktycznych w kierunku innych chorób współistniejących z celiakią (np. cukrzyca typu I, zapalenie wątroby czy trzustki). Trzeba bowiem pamiętać, że odstawienie glutenu przed wykonaniem specjalistycznych badań (przeciwciała w kierunku celiakii, biopsja jelita cienkiego) uniemożliwi postawienie diagnozy.

GAZETA LUBUSKA: Dlaczego?

BEZGLUTENOWA MAMA: W celiakii, pod wpływem stosowania ścisłej diety bezglutenowej, znikają przeciwciała, a uszkodzone kosmki jelitowe regenerują się. Tym samym lekarz nie ma możliwości, by zdiagnozować ewentualną celiakię u osoby będącej już na diecie – bo badania nie ujawniają ani przeciwciał, ani uszkodzonych kosmków jelitowych. By wykonać wiarygodne badania, trzeba na kilka miesięcy wrócić do jedzenia glutenu, a to bywa dla chorych nieprzyjemne. Niestety, ten problem dotyczy coraz więcej dorosłych i dzieci.

GAZETA LUBUSKA: Niestety coraz częściej ludzie nie kierują się swoim zdrowiem, a modą.

BEZGLUTENOWA MAMA: Owocuje to między innymi poszerzeniem oferty produktów bezglutenowych w sklepach i lokalach. Ma to jednak dwie strony medalu. Z jednej strony ta żywność jest dostępna praktycznie w każdym zakątku Polski, w hipermarketach i sklepikach osiedlowych, co ułatwia chorym codzienne funkcjonowanie. Ale bywa i tak, że niektórzy producenci podążają za modą. Czasem brakuje im wiedzy o procedurach wytwarzania specjalistycznej żywności bezglutenowej dla osób chorych, czasem są nieświadomi zanieczyszczeń w halach produkcyjnych. Odpowiadając na wzrastające zapotrzebowanie rynku, opisują swoje produkty jako bezglutenowe. Tymczasem badania Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej ujawniają, że takie produkty bardzo często zawierają gluten, a więc są szkodliwe dla osób z celiakią i będących na diecie bezglutenowej z innych, zdrowotnych przyczyn. Czyli mogą nam – chorym, bądź uczulonych na pszenicę, żyto, jęczmień zaszkodzić.

GAZETA LUBUSKA: Jak już o niebezpieczeństwach mowa. Na co szczególnie uważać, sięgając po produkty ze sklepowych półek?

BEZGLUTENOWA MAMA: Należy pamiętać o tym, że wiele produktów potencjalnie uważanych za bezglutenowe wcale takimi nie jest. Przykładem może być zwykła mąka kukurydziana. Jest dozwolona w diecie bezglutenowej, ale najczęściej jest silnie zanieczyszczona glutenem i podstępnie truje chorych i uczulonych. Osoby chore powinny kupować tylko mąki oznaczone międzynarodowym znakiem – przekreślonym kłosem. Dieta bezglutenowa jest trudną dietą, ponieważ gluten jest obecny praktycznie wszędzie: w parówkach, szynkach, ketchupie, przyprawach, może znajdować się również w konserwie rybnej czy w pestkach dyni. Pamiętajmy o tym, że gluten to nie tylko chleb, bułka czy wafelki z mąki pszennej. Ponieważ gluten poprawia strukturę wyrobów i ich konsystencję, jest powszechnie dodawany do żywności na przykład w  postaci słodu jęczmiennego, białka roślinnego czy skrobi. To oznacza, że musimy uważać na każdym kroku.  

GAZETA LUBUSKA: Jak rozpoznać bezpieczną, naprawdę bezglutenową żywność?

BEZGLUTENOWA MAMA: Są to produkty oznaczone międzynarodowym przekreślonym kłosem z literką „C” w kółeczku i numerem licencji pod spodem. Jest to symbol przyznawany w Polsce przez Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. To kłos licencyjny, który przyznaje się po audycie w zakładzie, po szeregu procedur wypracowanych europejskimi praktykami. Znak przekreślonego kłosa jest zarówno polskim, jak i międzynarodowym symbolem oznaczającym bezpieczną żywność bezglutenową. Produkt nim oznaczony jest wytworzony wyeliminowane praktycznie do zera ryzyko zanieczyszczenia produktu glutenem.

GAZETA LUBUSKA: Na co jeszcze zwrócić uwagę na zakupach?

BEZGLUTENOWA MAMA: Oczywiście na rynku są obecne inne produkty bezglutenowe, które z różnych względów nie są oznaczone tym międzynarodowym kłosem, ale jakimś  innym, bądź mają tylko napis „produkt bezglutenowy”. Nie należy się ich bać. Ale trzeba umieć przeczytać etykietę. Przede wszystkim zachęcam do kupowania takich produktów od znanych producentów, gdyż znane duże firmy zazwyczaj mają bardzo restrykcyjne procedury wytwarzania żywności i bardzo dobrze znają przepisy. Pamiętajmy też o tym, że należy skrupulatnie przeczytać etykietę . 

GAZETA LUBUSKA: Dlaczego?

BEZGLUTENOWA MAMA: Fakt, że produkt „nie zawiera glutenu” wcale nie oznacza, że jest to produkt bezglutenowy. Oznacza to tylko, że do niego nie został dodany gluten, ale produkt mógł zostać wytworzony na stole gdzie obok pyliła się mąka. Ten problem dotyczy m. in. wypiekania chlebów „bezglutenowych” w glutenowych piekarniach. Niektóre firmy: czy to manufaktury, czy duże piekarnie próbują wypiekać chleb bez glutenu, czyli z mąki kukurydzianej, owsianej, ziemniaczanej, itp. Opisują, go jako chleb bez glutenu, natomiast  jest wytwarzany w piekarni, w której w każdym zakamarku są pyły mąki pszennej, a koszyki, piece, fartuchy piekarzy są zanieczyszczone glutenem. Takie chleby tak naprawdę mają bardzo dużo glutenu, mimo że opisane są jako te bez niego.  Słowem, który może dać większą gwarancję oprócz kłosa, jest wyraźny napis „produkt bezglutenowy”. Samo określenie „bez glutenu” lub „nie zawiera glutenu”, nie jest prawnym sformułowaniem i nie zobowiązuje producenta do badania takiego produktu. Natomiast jeśli już się użyje na etykiecie „produkt bezglutenowy”, to mamy większą szansę, że spełnia on wszelkie normy. 

GAZETA LUBUSKA: Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?

BEZGLUTENOWA MAMA: Ważne jest też zwracanie uwagi na mały napis, który ostatnio pojawia się dość często: „może zawierać śladowe ilości glutenu”.  Wbrew pozorom, co pokazują badania, te śladowe ilości wcale nie są takie śladowe. Jeśli regularnie jada się z takimi niby śladowymi ilościami, tak naprawdę u osoby chorej na celiakię doprowadza się ponownie do stanu zapalnego w jelitach i nawrotu choroby. 

GAZETA LUBUSKA: Wiemy już, jak zachować się w sklepie. Jakie zasady trzeba wprowadzić w kuchni?

BEZGLUTENOWA MAMA: Przede wszystkim należy stworzyć osobną szafkę na produkty bezglutenowe. Mąki bezglutenowe nie mogą stać w tej samej szafce co mąki glutenowe. Osoby na diecie konwencjonalnej oraz glutenowej mogą używać w domu tych samych sprzętów kuchennych oraz naczyń. Muszą jednak dbać, by na miskach, widelcach, łyżkach lub chochlach nie zostawały zaschnięte drobinki glutenowych potraw. Nie trzeba korzystać ze zmywarki lub płynów odkażających. Wystarczy zwykłe, aczkolwiek staranne umycie garnków, widelców czy talerzy pod bieżącą wodą. Jest jednak parę wyjątków.

GAZETA LUBUSKA: Na przykład?

BEZGLUTENOWA MAMA: Otóż do przygotowywania dań bezglutenowych należy używać osobnych: maselniczek, wałków, stolnic, sitek do odcedzania makaronu, mikserów, desek i noży do krojenia chleba, tosterów, frytkownic. To są bowiem sprzęty, na których niemal zawsze zostają trudne do usunięcia ślady glutenu. Produkty glutenowe i bezglutenowe nie mogą się ze sobą stykać. Osoba na diecie bezglutenowej powinna mieć w osobnych pojemniczkach odłożone masło, dżem, pasztet czy pasty, by glutenowcy nie zostawiali tam okruszków swojego pieczywa. Wędliny także muszą być opakowane w osobne pudełeczka. W lodówce najlepiej wyznaczyć górną półkę, na którą będą ustawiane wszystkie produkty osoby bezglutenowej. A na pozostałych mogą to być spokojnie inne produkty. Rzecz w tym, aby uniknąć zagrożeń czy sytuacji takich, kiedy produkt glutenowy np. żurek wyleje się i przecieknie na niższe półki z bezglutenowymi produktami.

Drukuj
Podziel się tym wpisem ze znajomymi!