Co to były za emocje! Co za zabawa! Ile adrenaliny! Tak, spływ pontonowy Przełomem Bardzkim to jedna z ciekawszych atrakcji na moich ogólnopolskich koloniach bezglutenowych. Na bitwy pontonowe czekają zawsze nie tylko dzieci, ale i nastolatki z celiakią, uczestniczące w młodzieżowym obozie bezglutenowym. Co ciekawe, stali bywalcy obozów i kolonii z Bezglutenową Mamą wcale nie mają dość raftingu i co roku chętnie biorą w nim udział. Jest moc, prawda? Zerknijcie na zdjęcia, posłuchajcie tego na żywo!

Zobacz filmik, te emocje!  – rafting na koloniach bezglutenowych 2021

Ostre wiosłowanie, potem obiad bezglutenowy z kotła

Na kolonach bezglutenowych spływ Przełomem Bardzkim trwa 2-3 godziny, w każdym pontonie jest 6 uczestników i jeden dorosły opiekun. Nasza kolonijna ekipa zajmuje zazwyczaj 12-14 pontonów, robi się z tego niezły rajd. Wiosłujemy, robimy przystanki, ścigamy się, urządzamy bitwy i wyścigi, zajadamy kanapki i przekąski. Gdy docieramy na metę, z przyjemnością siadamy przy biwakowych stołach. Niestety – nie możemy w barze zamówić nic ciepłego do jedzenia, ale kilka lat temu wpadłam na super pomysł (przyznam nieskromnie). Nasze panie kucharki gotują gęstą zupę z mięsem drobiowym lub spaghetti bolońskie pełne mięsa i wysokiej jakości makaron, który zniesie długi pobyt w termosie (Barilla makarony bezglutenowe sprawdzają się idealnie, są najlepsze).

Zabieramy papierowe naczynia i sztućce, chochle, fartuchy, rękawiczki jednorazowe i … serwujemy dzieciom przy stolikach obiad z kotła, przywieziony z naszej kolonijnej kuchni. Celem jest nie tylko nakarmienie uczestników ciepłą strawą. Bardziej zależy mi na przeciwdziałaniu dyskryminacji z uwagi na dietę bezglutenową. Chcę, by nasze dzieci, widząc tłumy ludzi przy stolikach, zajadających zupę czy kiełbaskę z baru, też czuły się jak pełnoprawni uczestnicy spływu. Sami wiecie, że na wszelkich festynach, biesiadach, piknikach, szkolnych wycieczkach itp. dzieci, młodzież i dorośli z celiakią zazwyczaj nie mogą nic zjeść i tylko sobie patrzą …. Na koloniach u Bezglutenowej mamy jest inaczej. To my jemy rarytasy, a inni patrzą, tak jest od lat 😁