Każdego dnia upewniam się, że poza domem powinniśmy jadać wyłącznie w miejscach należących do programu Menu bez Glutenu. Oto dzisiejszy przykład z lodami tradycyjnymi w Lesznie. W sobotę temu jedna z bezglutenowych mam otrzymała informację, że to lody naturalne i bezglutenowe. A dziś w tym samym miejscu usłyszałam od ekspedientki, że te lody zawierają śladowe ilości glutenu. No i nie są bezglutenowe, bo są na mleku (!).

 

lodyKawiarnia z lodami naturalnymi działa w Lesznie od niedawna. Od razu zeklektryzowała nasze bezglutenowe środowisko.Jedna z mam dowiedziała się od osoby wyglądającej na właściciela, że to lody z naturalnych składników, bez żadnych dodatków, po prostu bezglutenowe (a niektóre nawet wegańskie). Zawierzyła kompetentnemu rozmówcy i zamówiła dla syna lody w bezglutenowym wafelku. Chcę podkreślić, że to mama bardzo czujna w kwestii glutenu i zanieczyszczeń krzyżowych.

 

Dziś zaprosiłam więc do kawiarni Zosię i Antka. Nie przypuszczałam, że aż tak się ubawimy….

  • Czy te lody są bezglutenowe? – zadałam retoryczne (jak sądziłam) pytanie.
  • Nie, nie, bo one są robione na mleku – odpowiedziała pospiesznie ekspedientka.
  • Proszę pani, gluten z mlekiem nie ma nic wspólnego – sprostowałam, a jednocześnie wymieniłam z Zosią i Antkiem rozbawione spojrzenia.
  • Ale one i tak nie są BEZGLUTNOWE (! – pisownia oryginalna) – utrzymywała ekspedientka.
  • Jak to? Przecież kilka dni temu mama bezglutenowego dziecka uzyskała zapewnienie, że te lody są bezglutenowe – drążyłam temat, choć wiedziałam już, że to moja ostatnia wizyta w tym miejscu.
  • To ja zadzwonię do koleżanki – zawołała dziewczyna i sięgnęła po telefon.

 

Po chwili wróciła z zaplecza:

  • Te wszystkie lody mają śladowe ilości glutenu – oznajmiła ekspedientka.
  • To dlaczego mówicie ludziom, że są bezglutenowe? – zaprotestowałam w imieniu bezglutenowych leszczynian.
  • Nie wiem, mam tylko przekazać, że są tam śladowe ilości...

 

Wyszliśmy z dziećmi z kawiarni, bo dalsza rozmowa byłaby dręczeniem młodej dziewczyny. Uśmialiśmy się do łez i żartowaliśmy na głos:

  • Czy to jest BEZGLUTNOWE? Nie, bo przecież to jest na mleku!

 

Z uśmiechem na twarzy pojechaliśmy do pobliskiego spożywczaka i znaleźliśmy bezpieczne sorbety na patyku. Chemiczne jak diabli, ale co tam: przynajmniej bezmleczne i BEZGLUTNOWE 😉

A tak na poważnie – od dawna z rezerwą podchodzę do budek z lodami naturalnymi lub tradycyjnymi, ustawianych w różnych miastach. Okazuje się, że ten sceptycyzm nie jest bezpodstawny.

grycanDopóki taka lodziarnia nie otrzyma certyfikatu Menu bez Glutenu z Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej, nie mamy żadnej gwarancji że obsługa NA PEWNO wytwarza lody z bezpiecznych składników i w bezpiecznych warunkach. Omijam je więc szerokim łukiem i cieszę się, że niemal w każdym większym mieście jest lodziarnia z bezglutenowymi lodami Grycan. Tam można się uraczyć dziesiątkami smaków, wierząc marce.

 

Drukuj
Podziel się tym wpisem ze znajomymi!
    2018-01-11T22:04:52+00:006 kwietnia 2016|

    16 komentarzy

    1. Alina 6 kwietnia 2016 w 23:10 - Odpowiedz

      Masakra. Na lodzie nie np. Grycan, też trzeba uważać. Widziałam jak ekspedientka wyrzuciła lody z glutenowego walą z powrotem do zbiorczego pojemnika. Ja zawsze proszę o nałożenie czystą łyżką w nienaruszonym miejscu. W Grycan nigdy nie miałam z tym problemu.
      W lodziarniach „naturalnych” prosiłam o pojemnik ze składem. Są takie, które nie mają glutenu w składzie. Nigdy jednak nie wiadomo co się dzieje w czasie produkcji. 🙁

      • Bezglutenowa Mama 7 kwietnia 2016 w 09:47 - Odpowiedz

        Mnie u Grycana też zazwyczaj udaje się poprosić o lody z nowego pojemnika, choć np. w jednej kawiarni w Katowicach okazało się to powyżej możliwości personelu…. A w Kupcu Poznańskim, gdy zamówiłam lody z nowego pojemnika, to do kawy dostałam… glutenowe ciastko 😉 – chyba na zagrychę 😉