W akredytowanym laboratorium zbadałam na obecność glutenu produkty oznaczone różnymi przekreślonymi kłosami. Postanowiłam sprawdzić, czy produkty z różnymi znakami graficznymi przekreślonego kłosa są naprawdę bezglutenowe? Czy są bezpieczne dla osób z celiakią i na ścisłej diecie bezglutenowej, czy jednak powinny budzić nasze wątpliwości, jak twierdzą niektórzy? Czy ktokolwiek ma monopol na „jedyny prawdziwy przekreślony kłos”? Co grozi rynkowi bezglutenowemu w Polsce? Czy inne znaki to podróbki? Dzisiejszym wpisem rozpoczynam kampanię „Nie ma lepszych lub gorszych przekreślonych kłosów”. Akcja ma pokazać, że nie tylko jeden znak gwarantuje bezpieczeństwo produktów bezglutenowych. W ramach kampanii Bezglutenowa Mama będzie badać produkty z przekreślonym kłosem i publikować wyniki, a w razie potrzeby – powiadamiać o błędach Główny Inspektorat Sanitarny. Już mam pierwsze wyniki badań na zawartość glutenu w dziesięciu produktach oznaczonych różnymi znakami przekreślonego kłosa. A jeśli jesteście ciekawi ożywionej dyskusji na ten temat, która toczy się na profilu Bezglutenowej Mamy na Facebooku – KLIK.

Komu potrzebna jest kampania „Nie ma lepszych lub gorszych przekreślonych kłosów”?

Dlaczego Bezglutenowa Mama rozpoczyna kampanię „Nie ma lepszych lub gorszych przekreślonych kłosów”? To odpowiedź na informacje, jakoby prawdziwy znak przekreślonego kłosa był tylko jeden, ten licencjonowany, z literką „c” w kółeczku, nadawany przez Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. To protest środowiska bezglutenowego przeciw monopolizowaniu symbolu, który ma kilkudziesięcioletnią tradycję i nie może stać się czyjąkolwiek własnością. To niezgoda na deprecjonowanie innych producentów żywności bezglutenowej, którzy choć nie kupują licencji stowarzyszenia, to najczęściej dokładają najwyższych starań w trosce o bezglutenowość swoich wyrobów. Wreszcie kampania to głos w interesie nas, chorych na celiakię. Nie chcemy, by ktokolwiek psuł rynek żywności bezglutenowej w Polsce, wprowadzał chaos czy dezinformację. W konsekwencji takich działań niektórzy producenci żywności są przekonani, że nie mają prawa używać żadnego znaku przekreślonego kłosa, gdyż jest on czyjąś własnością…. Nie może być zgody na to, by produkty oznaczone innym znakiem graficznym, niż ten licencjonowany, automatycznie były stawiane na cenzurowanym. Przekreślony kłos od dziesięcioleci jest symbolem żywności bezglutenowej na całym świecie. Nieważne: zielony czy czerwony, zastrzeżony w urzędzie patentowym czy stworzony przez firmowego grafika, pochylony w lewo czy w prawo… Przekreślony kłos to przekreślony kłos. Powstał jeszcze przed stowarzyszeniami i nie można go zawłaszczać. 

Zatem kampania „Nie ma lepszych lub gorszych przekreślonych kłosów” jest potrzebna nam – chorym na celiakię, ale również producentom, których ktoś stara się dyskredytować i być może – w konsekwencji – eliminować z rynku.

Sejm: nie istnieje jedyny prawdziwy, oryginalny czy najlepszy przekreślony kłos

Czas mówić o tym głośno i wyraźnie: nie istnieje ani jeden, wyróżniony i umocowany prawnie jako autentyczny i najlepszy, graficzny znak przekreślonego kłosa. Wyraźnie czytamy o tym w odpowiedzi na interpelację poselską z 2017 r. KLIK. Zapisano tam m. in.: „Odnosząc się do stwierdzenia, że < >, uprzejmie informuję, że nie funkcjonuje żaden oficjalny państwowykrajowy lub unijny system nadawania symbolu przekreślonego kłosa (pogrubienie – BM). W związku z tym uzyskiwanie przez producentów żywności licencji, certyfikatów lub zezwoleń nadawanych przez organizacje pozarządowe np. Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej, jest dobrowolne. Działalność tych organizacji w powyższym zakresie nie jest nadzorowana przez instytucje państwowe.”

Potwierdzeniem polskiego, urzędowego stanowiska jest sytuacja na bezglutenowym rynku w Czechach, we Włoszech, na Słowacji, Węgrzech, w Niemczech czy w Portugalii i Hiszpanii, gdzie w sieciach i sklepach kupimy wiele produktów gluten-free opatrzonych autorskimi znakami przekreślonego kłosa. Na półkach nie dominuje znak zastrzeżony, z literką „c” w kółeczku. Sieci handlowe i konsumenci ufają specjalistycznym producentom, a nie tylko licencjonowanym. 

To nie jest walka, tylko ważna kampania

Chcę wyraźnie podkreślić, że nie walczę z produktami oznaczonymi licencjonowanym znakiem przekreślonego kłosa i nie zachęcam nikogo do rezygnacji z licencji. Producenci tych wyrobów dają pełną gwarancję bezpieczeństwa dla osób z celiakią i na ścisłej diecie bezglutenowej. Doceniam, że wkładają dużo trudu i pracy w zapewnienie jedzenia, które jest lekarstwem dla chorych na celiakię czy fenyloketonurię. I zawsze, jeśli mam do wyboru: produkt bezglutenowy nieznanego, nie budzącego zaufania producenta, i produkt z licencją, wybieram ten drugi. Zdarza się bowiem, że nieuczciwi piekarze oferują „chleb bezglutenowy”, a wędliniarze – np. bezglutenowy pasztet z dziczyzny (ale zapominają dodać, że foremka  była wysypana pszenną bułką tartą). Dlatego konsumenci na diecie bezglutenowej muszą zachowywać dużą czujność na zakupach KLIK – Jak robić bezglutenowe zakupy?

Owszem, licencjonowany znak przekreślonego kłosa jest ceniony, rozpoznawalny przez osoby z celiakią i na diecie bezglutenowej, a także przez kucharzy czy hotelarzy i bardzo ułatwia bezglutenowe zakupy. Jednak – podkreślam – nie może być uznawany w Europie za jedyny  gwarant bezglutenowości.

Wielka wojna o przekreślony kłos

Historia przekreślonego kłosa sięga kilkudziesięciu lat (mnie towarzyszy od niemal 41 lat), natomiast międzynarodowa licencja na używanie określonego znaku towarowego przekreślonego kłosa (na zdjęciu poniżej) istnieje w Polsce dopiero od 2009 r. Licencja jest płatnym, prywatnym  projektem (podobnym np. do godła Teraz Polska) i po spełnieniu określonych warunków jest udzielana producentom przez stowarzyszenia bezglutenowe w Europie (u nas – Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej w Warszawie). Twórcą licencji jest Europejskie Zrzeszenie Stowarzyszeń Osób z Celiakią (więcej na: www.aoecs.org).

Do niedawna Stowarzyszenie Przekreślony Kłos z Bydgoszczy niektórym firmom udzielało swój znak graficzny przekreślonego kłosa. Ostatecznie, wskutek konfliktu ze stowarzyszeniem z Warszawy, stowarzyszenie z Bydgoszczy wycofało się z projektu (konflikt opisał m. in. w 2017 r. Mistrz Branży KLIK).

Bezglutenowa Mama brała w tym udział

Obecnie w Polsce trwa dość mocna kampania promująca licencjonowany, prywatny znak przekreślonego kłosa (na zdjęciu obok) jako jedyny gwarant bezglutenowości produktów. Przyznam, że jeszcze kilka lat temu, jako bardzo aktywny członek i wolontariusz Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej, sama niczym lew walczyłam, by jak najwięcej producentów kupowało licencję. Publikowałam liczne wpisy na blogu, podkreślające bezpieczeństwo produktów z – jak to ładnie się określało – międzynarodowym przekreślonym kłosem.

Walczyłam, bo wiedza na temat żywności bezglutenowej w Polsce była na niższym poziomie, niż obecnie. Minęło jednak parę lat i świadomość producentów oraz pacjentów zdecydowanie wzrosła (choć jeszcze jest wiele do zrobienia). Z pomocą przyszły nam krajowe i unijne przepisy. I trzeba mówić wprost: dziś licencjonowany znak przekreślonego kłosa nie jest jedynym gwarantem prawdziwie bezglutenowej żywności. Zresztą trudno wymagać, by każda bezglutenowa konserwa czy wędlina posiadała odpłatną licencję!  W moim domu jada się zarówno produkty z licencjonowanym znakiem, jak i z innymi przekreślonymi kłosami. Jemy też produkty z etykietą świadczącą, że dany wyrób nie zawiera glutenu ani krzyżowych zanieczyszczeń. I wszystko jest OK, co potwierdzają Zosi oraz moje wyniki przeciwciał związanych z monitorowaniem diety bezglutenowej. Wiele osób ma podobne doświadczenia. Dlatego próby skupienia wszystkich produktów bezglutenowych pod jednym komercyjnym, odpłatnym znakiem może budzić podejrzenia, iż wynika to wyłącznie z biznesowych pobudek …

Ponownie podkreślę – nigdy nie twierdziłam i nie twierdzę, że płatny znak stowarzyszenia nie ma żadnego znaczenia. Owszem, produkty nim oznaczone na pewno są bezpieczne dla osób z celiakią i na ścisłej diecie bezglutenowej, podobnie jak setki produktów z innymi znakami graficznymi przekreślonego kłosa.