Specjalistyczne kolonie z Bezglutenową Mamą 2019

Dziś trzeci dzień mojego detoksu cukrowego. Trzymam się nieźle: mimo, że w tym czasie upiekłam serniczki, gofry, bułeczki i ciasteczka czekoladowe, nie skusiłam się nawet na okruszek. A wszystko przez książkę „Detoks cukrowy” autorstwa Brooke Alpert i Patrici Farris. Pochłonęłam w jeden wieczór i podjęłam męską decyzję: wchodzę w to!

Rzuciłam papierosy, to i z cukrem sobie poradzę!

 

 

 

 

DSC01343Książka jest amerykańska, ale dobrze przystaje do realiów polskich. Bo cukier, biała mąka czy makarony i syropy tak samo szkodzą w Ameryce, jak i w Polsce, prawda? Lekturę zaczęłam od testu określającego, czy jestem uzależniona od cukru, czy nie.

Wyszło mi, że nie jestem bez szans na odzwyczajenie się od cukru. Ufff, jest nadzieja…

 

 

 

 

Basic CMYKOczywiście chodzi o zdrowie: bo cukier nie służy kosmkom jelitowym, a my celiacy, musimy o nie szczególnie dbać. Jesteśmy też zagrożeni autoimmunologicznym zapaleniem wątroby, więc i temu organowi należy się szacunek.

Chodzi mi też o zrzucenie nadmiaru krągłości, przyznaję. Przybyło mi trochę wagi, odkąd godzinami oddaje się kulinarnym eksperymentom.  Czas się ogarnąć przed latem :). Dlatego cukrowi mówię: basta!

 

 

 

 

DSC01344Lecz nie o sam cukier w kryształkach jest niebezpieczny. Autorki słusznie wskazują, że szkodzą nam także produkty takie jak: wszelkiego rodzaju słodziki, białe pieczywo i makarony z białej mąki, słodkie owoce (np. banany), syropy, laktoza, mączka chleba świętojańskiego….. Wszystkie mają wysoki indeks glikemiczny, a więc po nich w naszej krwi wciąż krąży glukoza, pobudzając trzustkę do pracy, a wątrobę do zamiany nadmiaru cukru w trójglicerydy.

 

 

 

SONY DSCAutorki „Detoksu cukrowego” opisują też zgubny wpływ cukru na starzenie się skóry. Nie wdając się w specjalistyczne wywody (są łatwo wyjaśnione w „Detoksie cukrowym”, więc odsyłam do ewentualnej lektury): głód cukrowy stanowi dla organizmu jeszcze większe wyzwanie, niż głód kokainowy. Jak w każdym nałogu, kluczowe są trzy pierwsze dni odtrutki: trzeba tylko wytrzymać :).

 

 

 

 

brzuszek4W książce jest szczegółowy jadłospis na pierwsze trzy dni, a także na kolejne tygodnie detoksu. Co można w tym czasie jeść? M. in.: jaja, orzechy, białe mięso, polędwica wieprzowa, awokado, warzywa, ciecierzyca, ryby, zioła, zielone i ziołowe herbaty, cytryna i limonka, oliwa, filiżanka niesłodzonej kawy dziennie. Całkiem sporo jak na trzy dni, prawda?  Potem włącza się coraz więcej produktów, m. in. nabiał, owoce, słodsze warzywa itp., a wszystko naturalnie bezglutenowe.

 

 

 

 

 

sorgoOtrzymujemy instrukcje krok po kroku, więc łatwo podołać ograniczeniom.  Tym bardziej, że w książce jest spora garść wiedzy o zdrowym odżywianiu. Autorki wyjaśniają rolę białka, tłuszczu, witamin, węglowodanów – można się więc upewnić, że naprawdę jesteśmy tym, co jemy.

Czy zamierzam ściśle się trzymać menu określonego w książce? Niezupełnie.

 

 

 

 

SONY DSCDla mnie istotne było sprawdzenie, czy jestem w stanie opanować wilczy głód na słodycze i inne węglowodany proste. Bo wiem, że wystarczy zacząć, a potem już trzymać się wytyczonej drogi. Bo szkoda marnować wysiłek, który udało się udźwignąć przez minione dni, prawda? To identycznie jak z papierosami: gdy tylko po przerwie zapalisz jednego, nałóg znów cie wciąga w swe szpony. Dzięki książce utrwaliłam swoją wiedzę o produktach żywieniowych i ich wpływie na zdrowie, a dzieki temu łatwiej mi będzie trwać w postanowieniu.

 

 

 

DSC01341Jedna rada jest interesująca: jeśli masz ochotę na słodki deser, na prawdziwe lody, zrób to (ale nie na początku detoksu, rzecz jasna)!

Bo pałaszując sorbet, tęsknie spoglądamy na lody. I ten sorbet nas wcale nie uszczęśliwi, lecz spowoduje podwyższenie cukru w organizmie. I to zalecenie bardzo mi się podoba, choć… nie zamierzam z niego korzystać. Zamiast tego planuję zainwestować w porządną wyciskarkę do soków i cieszyć się smakiem nadchodzącej wiosny i lata. Soki z zielonej pietruszki, z kapusty, selera, buraków…. Nabieram apetytu i zaczynam szukać na Allegro urządzenia do tych cudów.

 

 

 

 

DSC01345W „Detoksie  cukrowym” znalazłam też kilka ciekawych przepisów (choć to nie jest książka kucharska).

Na pewno zrobię naleśniki z twarogiem i bezglutenowymi płatkami owsianymi, szpinakowy hummus, popcorn z kalafiora, babeczki omletowe ze szpinakiem czy suszoną wieprzowinę z szałwią. Brzmi apetycznie, prawda? Przepisy na pewno umieszczę na blogu.

 

 

 

Drukuj
Podziel się tym wpisem ze znajomymi!
    2018-01-11T22:06:41+00:0024 lutego 2015|

    7 komentarzy

    1. Sebastiasia 24 lutego 2015 w 12:49 - Odpowiedz

      Ja noszę sie z zamiarem rozpoczęcia diety SCD. Stworzona dawno przez amerykańskiego lekarza z myślą o dzieciach chorych na celiakie. Jest naprawdę wymagająca, ale pomaga nawet przy WZJG, Crohnie i celiakii wlasnie. Ja jej nie mam ale maja dzieci, zanim im zrobię chce sprawdzić na sobie. Mam tylko zdiagnozowane jelito drazliwe i dzieki tej diecie mam nadzieje pozbyc sie wszelkich dolegliwości. Nir mniej jednak,zbieram sie na odwage, bo to kilka miesięcy wyrzeczeń. Alr czytając opinie ludzi, ktorzy juz to stosowali okazuje sie, ze jest rewelacyjna. Jedynie trzeba miec slina wole….

      • Bezglutenowa Mama 26 lutego 2015 w 08:07 - Odpowiedz

        Nie słyszałam o tej diecie. Chętnie poczytam, zaczynam szperać w necie 🙂

    2. gosiasit 18 kwietnia 2015 w 22:07 - Odpowiedz

      Marta jak twój detoks?
      ja zaczynam walkę z krągłościami po ciąży…jest ciężko między innymi przez odstawienie słodyczy!

      • Bezglutenowa Mama 20 kwietnia 2015 w 11:39 - Odpowiedz

        Był moment załamania i przez parę dni znów opychałam się słodyczami. Od tygodnia trzymam dietę niskowęglowodanową, bezcukrową itp. Jest OK 🙂 Powodzenia 🙂

        • gosiasit 22 kwietnia 2015 w 12:16 - Odpowiedz

          dzięki tobie również powodzenia,
          na pikniku w Poznaniu będziemy szczupłe laski 🙂

          • Bezglutenowa Mama 29 kwietnia 2015 w 11:02 - Odpowiedz

            U mnie różnie z tym bywa, miewam dni zwątpienia i powrotu do nałogu;) Ale nie poddaję się 🙂

            • gosiasit 29 kwietnia 2015 w 19:22

              To tak jak u mnie…
              Jakie to trudne i przykre,że jedzenie nami rządzi…