Dawno nie dostałam tak wzruszającego e-maila… Mała Ania swoim bezglutenowym serduszkiem rozpoznała siebie w bajce „Po okruszku boli w brzuszku, czyli bezglutenowa Zosia w przedszkolu”. Jak to możliwe? Bo autorka pierwszej w Polsce tak bogato ilustrowanej bajki dla dzieci z celiakią była zarówno dzieckiem na diecie bezglutenowej, jak i mamą bezglutenowej Zosi 😍

Dziecięca recenzja bajki dla dzieci z celiakią i na diecie bezglutenowej

Ania dostała od mamy na Mikołajki bajkę dla dzieci z celiakią „Po okruszku boli w brzuszku, czyli bezglutenowa Zosia w przedszkolu”. W bajce znalazła się dedykacja, o którą mama poprosiła e-mailem. Krótko po Nowym Roku dowiedziałam się, jakie emocje i odczucia wzbudziła ta książka w dziewczynce.

  • Bardzo dziękuję za otrzymaną książkę wraz z dedykacją. Ania była szczęśliwa, że dostała od świętego Mikołaja książkę z dedykacją od samej autorki książki. Jednocześnie przekazuję informację, że bardzo podobała się jej treść książki (nam, rodzicom również). Podczas jej czytania, Ania wskazywała podobieństwa ze swojego życia (odkąd zdiagnozowano u niej celiakię) do sytuacji z życia bohaterki Zosi. Wciąż była zadziwiona tymi podobieństwami i powtarzała wszystkim, że ta książka jest o niej 🙂. Myślę, że to doświadczenie pozwoliło jej nazwać pewne uczucia, które wciąż są dla niej nowe i trudne.”

 

Historie wzięte z życia Bezglutenowej Mamy i jej córki z celiakią

Moje „trzecie dziecko”, czyli bajka dla dzieci z celiakią, opisuje autentyczne historie i emocje towarzyszące dzieciom na diecie bezglutenowej w szpitalu, w domu i w przedszkolu. Bo Bezglutenowa Mama jest na diecie od 1979 r. Jako dziecko przeżyła chyba z 10 biopsji, w sumie spędziła w szpitalach 2-3 lata, nie mogła jeździć na kolonie ani do sanatorium, a o bułeczkach bezglutenowych mogła tylko pomarzyć  – bo takie były realia w Polsce lat 80-tych. Jednocześnie jestem mamą dziecka z celiakią – i już w innej roli miałam powtórkę z historii, ale w XXI wieku 🙂 Walczyłam jak lew o miejsce w przedszkolu, o zgodę na przynoszenie obiadów, o empatię, świadomość i akceptację w gronie pedagogów, instruktorów czy kucharek. Zanosiłam bezglutenową pizzę do pizzerii, gdy przedszkolna grupa Zosi szła tam na obiad. Urywałam się z pracy i „na sygnale” pędziłam do przedszkola, by zdążyć na porę drugiego śniadania z gorącą zapiekanką lub z hot-dogiem. Umierałam ze strachu, gdy trzyletnia Zosia słabła w oczach, a my czekaliśmy na jakąkolwiek diagnozę, by wreszcie pomóc jej rosnąć, rozwijać się i cieszyć się życiem. Płakałam ze wzruszenia, gdy ktoś z naszych gości przynosił bezglutenowe ciasteczka dla Zosi. A w szafce u moich Rodziców zawsze czekały bezglutenowe chrupki kukurydziane. Pamiętam, że zmarnowałam kilogramy mąki, zanim nauczyłam się piec bezglutenowe bułki, chleb, drożdżówki czy ciasta. I jak przemycałam zmieloną fasolę w kotletach mielonych, a szpinak sezam w zupie – kremówce – bo nasza Zosia była niejadkiem. 

Słowa małej Ani są realnym potwierdzeniem, że w bajce dla dzieci z celiakią wiernie pokazałam codzienność na diecie bezglutenowej w XXI wieku w Polsce. I choć dieta bezglutenowa to nadal temat tabu dla wielu osób, w tym nauczycieli i kucharzy, to z roku na rok jest coraz lepiej. Ogromnie się cieszę, że historia Zosi pomogła małej Ani i setkom dzieci – odnaleźć siebie  😍

Posłuchajcie, co dzieci myślą o swojej diecie bezglutenowej…

Drukuj
Podziel się tym wpisem ze znajomymi!
    2020-01-09T09:56:13+00:009 stycznia 2020|