Cześć, to znowu ja- bezglutenowa Zosia. W tym materiale chcę poruszyć temat docinków w szkole i nie tylko. Nie wiem jak Wy, ale ja w mojej szkole spotkałam się z komentarzem typu  „Jesteś dziwna, nie możesz glutenu.” Zdradzę na razie tylko tyle, że poszło o obiad na szkolnej wycieczce…

To twoja wina!

W mojej klasie takie docinki to rzadkość, bo od lat wszyscy wiedzą o mojej przypadłości. Jest to po części zasługa mojej mamy, która przeprowadziła na godzinie wychowawczej pogadankę na ten temat. W dzisiejszym artykule opiszę jak możecie sobie poradzić z tego typu docinkami.

Gdy słyszę takie docinki walczę ze sobą, by nie dać się ponieść emocjom i nie powiedzieć czegoś niemiłego. Opanowuję się wtedy i spokojnym głosem odpowiadam „ Nie zniżę się do twojego poziomu i nie będę Cię obrażać. Powiem Ci tylko, że wcale nie jestem dziwna. To prawda jestem nieco inna, ale to czyni mnie wyjątkową.”  Po takim wywodzie odchodzę z podniesioną głową, zostawiając rozmówcę osłupiałego. Jest to trudna do opanowania sztuka trzymania nerwów na wodzy. W tym miejscu powtórzę historię z mojego życia. Pewnego dnia przychodzę do szkoły a tu moja koleżanka z klasy zaczyna na mnie krzyczeć.

  • To twój problem, że nie możesz glutenu! To twoja wina! Ja chcę jeść gluten, muszę go jeść przynajmniej raz dziennie! Przez ciebie cała klasa jest poszkodowana!”.

Zawstydzić Wyzywacza

Wytłumaczę, że chodziło o planowaną wycieczkę do Torunia. Otóż dzień przed tą awanturą moja mama na wywiadówce sprzeciwiła się wyjściu klasy na obiad do Mc Donald’s. Mama uważa, że na szkolnej wycieczce należy zjeść normalny obiad, a nie fastfoody. Zaproponowała więc bar mleczny Celiacooking, gdzie wszyscy mogliby zjeść prawdziwy obiad: ja bezglutenowo, a reszta klasy glutenowo. No i właśnie ta koleżanka miała do mnie o to pretensje, bo uwielbia Mc Donald’s. Odpowiedziałam jej dość mocno w przypływie emocji. No, ale jak byście zareagowali na to, że ktoś powiedział wam, że dobrze by było abyś nie chodziła do tej szkoły bo jak to ujęła: „działam na szkodę klasy”? Dlatego w nerwach powiedziałam jej, że jest głupia.  A ona na domiar złego pobiegła do pani i powiedziała, że ją oceniam i jej dokuczam. Od tamtej pory nauczyłam się trzymać emocje na wodzy i wychodzić z twarzą z każdej sytuacji.

Mam nadzieję, że po tym artykule wyjdziecie z twarzą z każdej sytuacji i zawstydzicie każdego „Wyzywacza”. To tyle na dziś, za tydzień kolejny materiał. Do usłyszenia.

Drukuj
Podziel się tym wpisem ze znajomymi!
    2018-01-11T22:03:02+00:0015 marca 2017|

    2 komentarze

    1. P 23 kwietnia 2017 w 17:44 - Odpowiedz

      Ten protest nie ma nic wspólnego z dietą bezglutenową,każdy inny rodzic mógł równie dobrze zaprotestować w tej sprawie. Ciekawe czy gdyby taki argument podał rodzic zdrowego dziecka szkoła też nagle zmieniłaby plan wycieczki. Nie sądzę. Moim zdaniem było to niepotrzebne robienie afery . Ciekawe czy jak rodzic wegetarianin zaprotestowałby i chciał żeby wszyscy poszli do knajpy weganskiej bo szkoła nie powinna propagować przemysłowego chowu zwierząt i tym samym znęcania się nad nimi, to też wszyscy bezproblemowo by się zgodzili. Pewnie nie

      • Bezglutenowa Mama 24 kwietnia 2017 w 08:38 - Odpowiedz

        Odpowiem w imieniu Zosi: różnica polega na tym, że rodzina wegetariańska zazwyczaj z wyboru jest na diecie, a w celiakii wyboru nie ma. Bezglutenowe dziecko na całodniowej wycieczce nie naje się w Macu paczką frytek (bo tylko to może tam zjeść), a hamburgera nie zamówi, bo nie ma tam bezglutenowego. I ciągle uważam, że szkoła nie powinna promować śmieciowego jedzenia, ucząc na przyrodzie o zdrowym żywieniu….

    Zostaw komentarz



    </