Mamo, czy w czwartek dasz mi do szkoły bezglutenowego pączka? – pytanie Zosi przypomniało mi, że przecież za dwa dni koniec karnawału!

Dzień na jedzenie słodyczy przypada u nas w soboty, ale tłusty czwartek bez pączków? Nie…. Tradycja to tradycja. W minionych latach zamawiałyśmy pączki w jednej z firm, ale nie były zachwycające. Czas więc podjąć wyzwanie i przygotować domowe pączki bezglutenowe!

UWAGA: zerknij też na przepis na ekspresowe pączki bezglutenowe, bez nadzienia, z dodatkiem gotowanych ziemniaków KLIKNIJ TUTAJ.

 

paczki skladniki2Składniki (*):

– 1/2 kg uniwersalnej mąki bezglutenowej;

– 1 szklanka mleka;

– 50 g cukru;

– 8 żółtek lub (1 całe jajo i 7 żółtek);

– 70 g roztopionego i ostudzonego masła;

– 50 g świeżych drożdży lub 2 opakowania drożdży instant- w sumie 14 g  (np. Oetkera);

– 3 łyżki spirytusu (lub 5-6 łyżek wódki);

– sok i skórka otarta z cytryny lub duży cukier waniliowy (uwaga-trzeba przeczytać czy nie zawiera mąki!) – dla aromatu;

– marmolada na nadzienie wg uznania (powidła śliwkowe, konfitura z róży, marmolada z dodatkiem róży itp.);

– szczypta soli;

– lukier lub cukier puder do posypania;

– 740 g smalcu do smażenia lub 1 litr oleju;

 

chleby na zakwasach (2)Dziś nie miałam czasu  na zrobienie rozczynu ze świeżych drożdży, więc użyłam suszonych, które przesiałam wraz z mąką.

Mikserem utarłam jajo i 7 żółtek z cukrem, dodałam mąkę, sok i skórkę z cytryny, letnie mleko, szczyptę soli i wódkę (alkohol wyparuje podczas smażenia). Ciasto wyrabiałam mikserem przez 4 minuty, pod koniec dodałam ostudzone masło.

 

 

paczki (2)Na blaszce rozłożyłam papier do pieczenia i posmarowałam go olejem (by pączki po wyrośnięciu łatwiej się odrywały). Dłonią posypaną mąką formowałam kulki wielkości piłeczek pingpongowych. Każdą lekko rozklepałam na dłoni, wcisnęłam palcem dziurkę i nakładałam odrobinkę dżemu (własnej roboty, od moich rodziców). Kulkę ponownie zalepiałam, formowałam i układałam na blaszce.

 

 

 

paczkii (3)Z tej ilości ciasta ulepiłam 28 pączków. Przykryłam je wilgotną ściereczką i ustawiłam przy kaloryferze, by rosły. Czekałam w napięciu, pełna obaw. Słabo rosły, więc dla wzmocnienia efektu ustawiłam je przy włączonym piekarniku. No, od razu ruszyły! Już wiedziałam, że podwoją przepisową objętość.

W szerokim garnku rozgrzałam więc tłuszcz, przykręciłam płomień i… wrzuciłam bezglutenowe pączki w takiej ilości, by swobodnie pływały (u mnie weszło 8).

 

paczus6

Tłuszcz cały czas delikatnie wrzał. Gdy pączki zrumieniły się z jednej strony, przewracałam i czekałam, aż druga strona się zrumieni. Pierwszą partię smażyłam w sumie około 10 minut, kolejne nieco krócej.

Gotowe pączki układałam na blaszce wyłożonej świeżym papierem do pieczenia, by ociekły z nadmiaru tłuszczu. Słodki zapach wypełniał całe mieszkania i żałowałam, że parzące paczki nie nadają się do jedzenia…

 

 

 

paczus4Wreszcie nadszedł ten moment…. pierwszy kęs.  Nie, naprawdę trudno to opisać…. Miękkie ciasto, lekko chrupiąca skórka, mało słodkie (to zaleta), z cudownym aromatem cytryny i dżemu porzeczkowego.

Nie ma porównania z kupowanymi bezglutenowymi pączkami. Już wiem, że nigdy więcej ich nie zamówię… Tym bardziej, że przepis jest prosty, a wykonanie bajecznie łatwe!

 

 

paczus1Ostudzone pączki można polać lukrem lub posypać cukrem pudrem. Dwa pączki zamrożę, by sprawdzić, czy w czwartek po odpieczeniu będą równie smaczne.

Bo, trzeba przyznać, przygotowanie bezglutenowych pączków zajmuje w sumie jakieś 2 godziny. Nie wiem więc, czy w czwartek przed świtem zdołam uruchomić produkcję, by Zosia powędrowała do szkoły z chrupiącym wypiekiem. Z drugiej strony, tłusty czwartek można świętować i we wtorek, prawda? 🙂 Dla nas, ludzi z celiakią, są przecież wyjątki :).

 

(*) Przepis pochodzi z warsztatów bezglutenowych prowadzonych przez Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej (www.celiakia.pl).

Drukuj

Podziel się tym wpisem ze znajomymi!